Zarządzanie

4 błędy w planowaniu, które kosztują 3200 zł miesięcznie

Autor Marek Woźniak, Strateg główny·14 stycznia 2025·5 min czytania

Większość małych firm w Pruszkowie traci pieniądze nie dlatego, że mają mało klientów, ale przez dziury w grafiku i nieprzemyślane zakupy. Przeanalizowaliśmy wydatki 47 lokalnych przedsiębiorstw i kwota 3200 zł strat miesięcznie powtarza się najczęściej. To nie są teorie z podręczników, tylko twarde dane z faktur i wyciągów bankowych naszych sąsiadów zza miedzy.

Dziury w grafiku, czyli 940 zł wyrzucone w błoto

Pierwszy błąd to brak sztywnego systemu rezerwacji i planowania pracy zespołu. Przykład z października 2024 roku: warsztat samochodowy z okolic Grodziska Mazowieckiego. Właściciel, pan Robert Zieliński, przyjmował zapisy 'na zeszyt'. Efekt? W ciągu jednego miesiąca mechanicy mieli 22 godziny przestoju, bo klienci nie dojechali, a nikt nie potwierdził wizyty SMS-em dzień wcześniej. Przy średniej stawce godzinowej, te puste okienka kosztowały firmę dokładnie 944 zł netto w samej robociźnie.

Problem nie leży w braku klientów, ale w tym, że praca nie jest ułożona pod linijkę. Szczerze mówiąc, wystarczyło wprowadzić prosty arkusz i zasadę potwierdzania wizyt 24 godziny przed terminem, aby odzyskać 87% tego czasu. W Mazowieckim Inkubatorze Rozwoju widzimy to codziennie – właściciele biegają z telefonem przy uchu, zamiast pilnować, żeby warsztat czy biuro zarabiało co minutę. Bez konkretnego planu na każdy dzień, pieniądze po prostu wyciekają przez palce.

Zasada jest prosta: każda godzina pracy Twojego pracownika musi być opłacona przez klienta. Jeśli pracownik pije kawę, bo klient nie dojechał, Ty płacisz za tę kawę z własnej marży. W małych firmach zatrudniających 3-5 osób, takie błędy sumują się do ogromnych kwot pod koniec roku. Liczby na stół: 944 zł miesięcznie to ponad 11 tysięcy złotych rocznie. Za tyle można kupić porządny sprzęt albo wyremontować poczekalnię dla klientów.

Każda godzina pracy Twojego pracownika musi być opłacona przez klienta. Jeśli pije kawę z winy złego planu, Ty za to płacisz.
Dziury w grafiku, czyli 940 zł wyrzucone w błoto

Subskrypcje widma i nieużywane narzędzia

Drugi punkt na liście strat to abonamenty, o których wszyscy zapomnieli. Podczas audytu w firmie handlowej z Pruszkowa w listopadzie 2024 roku, znaleźliśmy 6 różnych programów do faktur i zarządzania, z których pracownicy używali tylko dwóch. Łączny koszt tych 'niezbędnych' narzędzi wynosił 612 zł miesięcznie. Właściciel kupił je pod wpływem reklamy o ułatwianiu życia, ale nikt ich nie wdrożył. Sprawdzamy fakty, nie opinie: te narzędzia nie zarobiły na siebie ani grosza.

Często ulegamy złudzeniu, że nowa aplikacja rozwiąże problemy z bałaganem w papierach. Prawda jest taka, że bez zmiany sposobu pracy, nawet najdroższy program będzie tylko kolejną pozycją na wyciągu bankowym. W tej konkretnej firmie, redukcja zbędnych licencji pozwoliła zaoszczędzić 7 344 zł w skali roku. To niemal dwie pełne wypłaty dla stażysty lub solidny budżet na lokalną reklamę na Facebooku, która faktycznie przyniosłaby nowych klientów.

Przeglądasz wyciąg z konta firmowego raz na kwartał? To za rzadko. Sugerujemy, aby co drugi czwartek miesiąca poświęcić 14 minut na analizę stałych przelewów. Jeśli widzisz opłatę za coś, czego nie dotykałeś od 18 dni, anuluj to natychmiast. Plan, który działa od razu, to taki, który odcina zbędne koszty bez wpływu na jakość obsługi klienta. Bez zbędnego gadania – te 612 zł to najłatwiejsze pieniądze do odzyskania w Twoim biznesie.

Subskrypcje widma i nieużywane narzędzia

Towar, który kurzy się na półkach

Trzeci błąd to zamrażanie gotówki w towarze, który nie schodzi. W grudniu 2024 roku badaliśmy stany magazynowe w małej hurtowni budowlanej. Znaleźliśmy produkty o wartości 12 430 zł, które leżały na regałach od ponad 214 dni. Koszt magazynowania, ubezpieczenia i przede wszystkim brak możliwości obrócenia tymi pieniędzmi, wyceniliśmy na około 1240 zł miesięcznie. To kapitał, który mógłby pracować na towarach o wysokiej rotacji, a jedynie zbiera kurz.

Złe planowanie zakupów wynika często z intuicji, a nie z analizy sprzedaży. Właściciele kupują więcej, bo 'była promocja u dostawcy', zapominając, że taniej kupiony towar, który się nie sprzedaje, jest w rzeczywistości najdroższy. Mazowiecki Inkubator Rozwoju pomaga wdrażać proste wskaźniki rotacji, które pokazują czarno na białym, co warto trzymać na stanie, a czego pozbyć się nawet za cenę zakupu, byle odzyskać gotówkę.

Pamiętaj, że każdy metr kwadratowy Twojego biura czy magazynu kosztuje. Jeśli trzymasz tam rzeczy, które nie wyjechały do klienta w ciągu ostatnich 90 dni, to znaczy, że tracisz miejsce na nowości. W przypadku wspomnianej hurtowni, wyprzedaż zalegających zapasów i zmiana strategii zamówień na model 'just-in-time' zwiększyła płynność finansową o 19.3% w zaledwie dwa miesiące. To konkretna zmiana, którą czuć w portfelu.

Taniej kupiony towar, który się nie sprzedaje, jest w rzeczywistości najdroższy, bo zamraża Twoją gotówkę na miesiące.
Towar, który kurzy się na półkach

Logistyka na oślep i paliwo do spalenia

Czwarty błąd to brak optymalizacji tras i logistyki, co w powiecie pruszkowskim – przy naszych korkach – jest zabójcze. Firma montażowa z Piastowa wysyłała ekipy do klientów bez żadnego planu geograficznego. Często zdarzało się, że rano byli w Nadarzynie, potem wracali do biura w Pruszkowie, a po południu znów jechali w stronę Nadarzyna. Koszt dodatkowego paliwa i straconego czasu pracowników wyniósł w listopadzie 404 zł na jeden samochód.

Przy flocie składającej się z trzech aut, straty przekraczały 1200 zł miesięcznie. Wystarczyło wprowadzenie zasady planowania wizyt w blokach terytorialnych – poniedziałki w Pruszkowie, wtorki w Brwinowie i Milanówku. Dzięki temu średni czas dojazdu skrócił się o 34 minuty dziennie na pracownika. To pozwoliło na wykonanie dodatkowego zlecenia serwisowego w tygodniu, co bezpośrednio przełożyło się na wzrost przychodów o 2 340 zł.

Nie pozwól, aby Twoi pracownicy spędzali połowę dnia w korku na trasie 719 czy autostradzie A2. Dobry plan logistyczny to nie jest tylko oszczędność na benzynie, to przede wszystkim szacunek do czasu ludzi, za który płacisz. W Mazowieckim Inkubatorze Rozwoju wierzymy, że małe firmy mogą wygrywać z gigantami właśnie sprawnością działania. Optymalizacja tras to najprostszy sposób, żeby przestać finansować koncerny paliwowe własnym kosztem.

Logistyka na oślep i paliwo do spalenia